"Myśl o nauce: urywki z dziejów nauki, edukacji i szkoleń"

Strona 51



którzy przyszedszy poimali zbrodnia i oddali do zamkowego więzienia, gdzie się zaraz do tej karty przyznał, powiedając, iżem ja nie miał nigdy tej myśli, żebych się na króla targnąć miał, lecz postraszyć chciałem, żeby mi grunt pobrany wrócono. Męczono go, więcej nic nie powiedział, jedno to, co pierwej. Tego tylko dokładał, iż słyszał niecudne słowa przeciwko królowi, od Wiktorzyna z ust wypuszczone. Co gdy Wiktorzyna. doszło przyszedł do ks. Padniewskiego biskupa krakowskiego i pieczętarza, przy czym ja byłem, dając o sobie sprawę, iż jako żyw nic takiego przeciwko królowi, panu swemu, nie mówił, a zatym prosił księdza, żeby się za nim przyczynił w tej jego niewinności do króla, żeby król wiary nie dawał powieści człowiekazłego, który iż zasłużył gardło, chciałby, żeby wszystek świat szedł z nim na śmierć po społu. Prosił za nim ks. biskup i odpuścił król jako pan dobrotliwy. Lecz potym pokazała się znacznie zdrada Wiktorzynowa, za co zapłatę wziął, o czym niżej będzie. Tego Wojcika włóczono po mieście na łubie, a po włóczeniu ścięto.. A gdy na śmierć był sądzony, podał regestrzyk, w którym wypisane były zbrodnie mierników i Skoczkowe, za czym król kazał wziąć imienie Skoczkowi i długo był bez niego. Potym za przyczyną wielkich panów kazał mu je król zasię wrócić".Tak opisał JM. p. Górnicki ten tam przypadek, o którym gdy usłyszał p. Grzepski, wziął to przed, się, że z greckich autorów, osobliwie z Euklidesa po polsku.